Archive | 2 września 2010

Wietrzny dzień

Pierwszy dzień wakacji nad morzem przywitał nas (może na życzenie Mamy Ludwiczki, bo ona lubi taką pogodę nad morzem) prawie sztormowymi falami.

Ale my – śródlądowe szczury nie po to jechaliśmy taki kawał, żeby nad morze nie potuptać (no, Ludwiczka akurat przesiadła się po prostu z auta do spacerówki). Wiało, ale wleźliśmy na falochron, pooglądać ile „myju – myju w myju – myju”…

A Ludwiczka, cóż, mama na spacer na ustecki falochron ubrała ją olśniewająco…