Naprawiło nam się dziecko…

…a skoro nam się naprawiło, to znaczy że jakiś czas było zepsute. No, może nie do końca zepsute, ale some kind of malfunction niewątpliwie miało miejsce. Jak? Już wyjaśniam.

Ano teraz jesteśmy już mądrzy rodzice. Nawet w internecie wyczytaliśmy (po wizycie u lekarza wpierwej), że takie maluchy to chorują na tzw. trzydniówkę. Wychodzi z tego artykułu, że dzieci od 6 miesiąca mają takie szczęście. No więc nasza Ludeczka skończyła w ubiegłą niedzielę (cośmy zresztą odnotowali tu na blogu) 6 miesięcy. W poniedziałek… zaczęła mieć gorączkę, ot, takie tam 38 stopni. Oprócz tego zdecydowała, że nie będzie spać w nocy (biedni rodzice), tylko sobie powyje (biedni sąsiedzi). I tak do środy (3 dni). We czwartek – gorączka znikła, Ludeczka zaczęła wreszcie przesypiać noce (no, ale bez przesadyzmu, nie całe) ino że na całym małym ciałku pojawiły się różowe plamki. I tak znowu przez prawie 3 dni. Wygląda(ło) to paskudnie (na zdjęciu) więc aby nie epatować obrazami rodem z horroru – obrazek autorstwa ulubionej cioci.

Dziś wysypki nie ma. Gorączki też nie. Noce przesypiamy jak dawniej. Uf…

Reklamy

One thought on “Naprawiło nam się dziecko…

  1. A żeby było jeszcze trudniej tym biednym rodzicom, to taka „trzydniówka” moze trwać dni 5, albo wręcz odwrotnie tylko 1
    I bądź tu rodzicu mądry i wiedz, że gorączka u dziecka to nie choróbsko przebrzydłe, tylko wstęp do wysypki, co sama zniknie i niczym nie grozi.

    Taki rodzic, to po roku staje się medykiem i jeszcze kilkoma innymi uczonymi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s